W połowie listopada opublikowałem zdjęcia wyprasek Cobry. Wtedy jeszcze nic nie zwiastowało wykrzywionej miny przy finale, ale wszystko po kolei.
Krok1: Przygotowania wnętrza.
Po przejrzeniu instrukcji i zdjęć w internecie wybrałem czarny kolor dla wnętrza. Po sklejeniu połówek wyszło na jaw, że nie było potrzeby malowania aż tak dużej powierzchni.
Ciemniejszym szarym jako podkład pomalowałem obracane uzbrojenie. Było to powodem późniejszej niezamierzonej modulacji czerwieni, na tej części względem reszty dzioba Cobry.
Szukałem w internecie zdjęć załogi Cobry i właśnie takie połączenie wyświetlało się najczęściej. Później ze względu na wybrany przeze mnie zimowy kamuflaż okazało się zupełnie nietrafione - bardziej pasowałby tutaj biały kolor kombinezonów.
Krok 2: Sklejenie połówek kadłuba
Tutaj duże zaskoczenie. Wprawdzie bez szpachli i szlifowania się nie obyło, ale względny stosunek dopasowania połówek był zadowalający.
Załoganci na swoich miejscach. Tutaj dorobiłem drążek dla pierwszego pilota, który w trakcie prac nad modelem i tak się odłamał.
Kolejnym zaskoczeniem było dopasowanie oszklenia, choć przód mógłby być bardziej ścięty i dopasowany. Na wszystkich zdjęciach oszklenie jest luźne.
Krok 3: Pierwszy zwiastun porażki.
Tutaj już wszystko sklejone. Problemów było kilka:
- waga ogona przeważała resztę, a znikoma ilość miejsca przed pilotami praktycznie uniemożliwiała dociążenia dzioba,
- płozy, zdeformowane, krzywe, rozjeżdżające się. Nawet klej CA niewiele tutaj pomógł,
- tylne śmigło, które podczas wycinania rozleciało się na 3 części
3 słowa: improwizacja, szpachla, cyjano-akryl.
Śmigło w ogóle nie przypominało tego, umieszczonego w instrukcji. Zdecydowanie brakuje tutaj więcej szczegółów na łączeniu śmigieł.
Przechył na lewą stronę? Niestety.
Krok 4: Malarskie próby ożywienia trupa
Z malowania jestem w miarę zadowolony. Białym kolorem owszem ciężko się maluje. Nałożyłem każdego koloru 3-4 warstwy, a i tak średnio kryły i w kilku miejscach wystąpiły przebarwienia.
Większość malowałem na biało na niego nakładając jaśniejsze barwy poza srebrem.
Końcówki śmigieł warto było potraktować białym podkładem, to umożliwiło mi nałożenie żółtej barwy.
Do malowania użyłem taśmy maskującej...
.. która nie wszędzie dała pożądany efekt, który później poprawiałem pędzlem od ręki z różnym skutkiem. Oszklenie częściowo malowałem wzdłuż taśmy, a częściowo od ręki. Rezultat zadowalający.
Krok 5: Oznaczenia i kalkomanie
Oznaczeń dla tego heli było ponad 50 (!) z czego 95 % to maczki, których w ogóle nie dałoby się odczytać. Podobno miały to być napisy. Podobno.
Zdecydowałem się tylko na kilka ważniejszych znaków w tym zębów. Do wyboru były przeźroczysta i z czerwonym wypełnieniem. Pierwsza w ogóle nie pasowała i podarła się. Druga pasowała, choć znów moje malowanie źle ją pokryło. Lepsze to niż nic.
Stosując się do poradników do nakładania kalkomanii użyłem lakieru błyszczącego i płynu pod kalki. W przyszłości Cobra dostanie jeszcze lakier bezbarwny razem z kilkoma innymi moimi modelami.
Poza zniszczeniem jednych zębów znaki rozpoznawcze i napisy układały się szybko i sprawnie, lecz należy pamiętać, że tego typu znaki z krecikiem są bardzo delikatne i podatne na porwanie.
Krok 6: Wykaz błędów
Przede wszystkim krzywość całej konstrukcji i przechylenie zarówno do tyłu jak i na lewą stronę.
To zdjęcie najlepiej pokazuję skalę problemu. Niestety mimo cierpliwych starań, układania podczas klejenia w różnych pozach, odczekania godzin i tak płozy rozjechały się na boki. Ten sam problem trapi mnie najczęściej przy sklejaniu kół w samolotach i wystąpił również tutaj, choć jeszcze nie doszedłem do metody, w której model stałby stabilnie i nie rozjeżdżał się na dedykowanym podwoziu. Może macie jakieś rady?
Jedyne czego nie pomalowałem zgodnie z instrukcji to czerwonych wyrzutni i czarnych wylotów powietrza. Z jednej strony ze zniechęcenia do tego modelu, a z drugiej z nieuwagi. Może jeszcze kiedyś coś przy nim zmajstruję? Mimo wszystko jak na pierwszy model helikoptera wyszło całkiem nieźle zważywszy na koszt, jakość i wykonanie jego poszczególnych elementów.
Etykiety
- 1:100 (4)
- 1:35 (11)
- 1:48 (9)
- 1:72 (81)
- 1:76 (7)
- Airfix (12)
- Festiwale Modelarskie (2)
- Filmy (8)
- Flames of War (4)
- Historia (17)
- Italeri (11)
- Plastyk (9)
- Poradnik (5)
- RPM (5)
- Recenzja (24)
- Tamyia (6)
- Uni Models (1)
- Wrzesień 1939 (36)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artic Cobra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artic Cobra. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 1 stycznia 2015
środa, 12 listopada 2014
AH-1G "Artic Cobra", MasterCraft, skala 1:72
Przyznam szczerze, że po raz pierwszy przymierzam się do klejenia helikoptera. Wprawdzie od moich zmagań z polską firmą MasterCraft ( która w internecie i na pudełkach występuje również pod nazwą MisterCraft) minął już rok, nadal w pamięci mam średniej jakości części, które czasem nijak do siebie nie pasowały. Jak jest w przypadku tej repliki znanego śmigłowca?
Zawartość kolorowego pudełka z niezłą grafiką przedstawia się następująco: dwie ramki z częściami, nieźle wyglądające oszklenie, instrukcja oraz dwa kartoniki kalkomanii z krecikiem.
Głębokie linie podziału z początku wydawały się zachęcające, jednak po dokładnych oględzinach okazało się, że są wytłoczone dosyć nierówno.
Na częściach jest sporo nadlewów, oznacza to dużo obróbki i szlifowania.
Co ciekawe zestaw zawiera załogę, która jednak nie zachwyca, a wręcz odpycha. Wydaje się, że postacie nie mają rąk, a kikuty na kolanach mają je co najwyżej imitować. Najśmieszniejsza jest rozbieżność między pilotami z ramki, a tymi z instrukcji, w której nie mają nałożonych masek tlenowych. Niestety tych rozbieżności między wyglądem części w instrukcji i w rzeczywistości jest dużo więcej.
Moje wątpliwości budzi również łączenie niektórych części z wypraską - na zdjęciu takie połączenie może bardzo utrudnić wycinanie poszczególnych elementów bez ich uszkodzenia.
Oszklenie jest całkiem solidne i dobrze odlane, aczkolwiek jego dopasowanie będzie zależeć od spasowania obu połówek kadłuba, a to wcale niełatwe zadanie.
Kalkomanie paszcz. Można je nałożyć na czerwony odcień bądź wybrać te z czerwonym wypełnieniem. Wydają się dobrej jakości do momentu...
.. zerknięcia na drobne napisy, które są dosyć niewyraźne. Co więcej różnie bywa z tymi oznaczeniami, ponieważ lubią się rwać podczas nakładania, wymaga to więc dobrej precyzji i cierpliwości.
Ten element najbardziej mnie zadziwia - w ogóle jego wygląd nie przypomina tego, czym raczy go przedstawiać instrukcja. Jest to tym bardziej przykre, że w pojeździe tego typu śmigło jest jednym z najważniejszym elementów i zazwyczaj pierwsze rzuca się w oczy.
Płozy skwitowałbym jednym słowem: dziwne.
Fragment instrukcji. W porównaniu z plastikiem jest to na razie dla mnie zagadka.
Reszta instrukcji również nie jest zbyt precyzyjna, ale przynajmniej próbuje podpowiedzieć usadowienie poszczególnych części.
Schemat malowania w dwóch wariantach - żółtego i pomarańczowego paska na ogonie. Pojawiły się już głosy o zmyśleniu takiego kamuflażu, ale przeszukałem internet i znalazłem jedno zdjęcie przedstawiające go w rzeczywistości:
Próbowałem również poszukać modeli tego typu wykonanych przez innych modelarzy i udało mi się znaleźć nieźle wykonane repliki nawet z MasterCrafta, co jest obiecujące dla moich przyszłych prac nad tą repliką.
Zawartość kolorowego pudełka z niezłą grafiką przedstawia się następująco: dwie ramki z częściami, nieźle wyglądające oszklenie, instrukcja oraz dwa kartoniki kalkomanii z krecikiem.
Głębokie linie podziału z początku wydawały się zachęcające, jednak po dokładnych oględzinach okazało się, że są wytłoczone dosyć nierówno.
Na częściach jest sporo nadlewów, oznacza to dużo obróbki i szlifowania.
Co ciekawe zestaw zawiera załogę, która jednak nie zachwyca, a wręcz odpycha. Wydaje się, że postacie nie mają rąk, a kikuty na kolanach mają je co najwyżej imitować. Najśmieszniejsza jest rozbieżność między pilotami z ramki, a tymi z instrukcji, w której nie mają nałożonych masek tlenowych. Niestety tych rozbieżności między wyglądem części w instrukcji i w rzeczywistości jest dużo więcej.
Moje wątpliwości budzi również łączenie niektórych części z wypraską - na zdjęciu takie połączenie może bardzo utrudnić wycinanie poszczególnych elementów bez ich uszkodzenia.
Oszklenie jest całkiem solidne i dobrze odlane, aczkolwiek jego dopasowanie będzie zależeć od spasowania obu połówek kadłuba, a to wcale niełatwe zadanie.
Kalkomanie paszcz. Można je nałożyć na czerwony odcień bądź wybrać te z czerwonym wypełnieniem. Wydają się dobrej jakości do momentu...
.. zerknięcia na drobne napisy, które są dosyć niewyraźne. Co więcej różnie bywa z tymi oznaczeniami, ponieważ lubią się rwać podczas nakładania, wymaga to więc dobrej precyzji i cierpliwości.
Ten element najbardziej mnie zadziwia - w ogóle jego wygląd nie przypomina tego, czym raczy go przedstawiać instrukcja. Jest to tym bardziej przykre, że w pojeździe tego typu śmigło jest jednym z najważniejszym elementów i zazwyczaj pierwsze rzuca się w oczy.
Płozy skwitowałbym jednym słowem: dziwne.
Fragment instrukcji. W porównaniu z plastikiem jest to na razie dla mnie zagadka.
Reszta instrukcji również nie jest zbyt precyzyjna, ale przynajmniej próbuje podpowiedzieć usadowienie poszczególnych części.
Schemat malowania w dwóch wariantach - żółtego i pomarańczowego paska na ogonie. Pojawiły się już głosy o zmyśleniu takiego kamuflażu, ale przeszukałem internet i znalazłem jedno zdjęcie przedstawiające go w rzeczywistości:
Próbowałem również poszukać modeli tego typu wykonanych przez innych modelarzy i udało mi się znaleźć nieźle wykonane repliki nawet z MasterCrafta, co jest obiecujące dla moich przyszłych prac nad tą repliką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
